Berget VII

imprezy ogólnopolskie, wyjazdy, itp

Moderatorzy: Królik, Foka, Escalon, Sucha

Berget VII

Postprzez BRUNNER [PL] » 1 gru 2008, o 23:01

Czy ktoś ma zamiar się wybrać?
...I BÓG ZESŁAŁ CZOŁGI ABY SIAŁY ZAMĘT I ZNISZCZENIE...
BRUNNER [PL]
zielenina
 
Posty: 2
Dołączył(a): 18 paź 2006, o 15:27
Lokalizacja: łódź

Postprzez togo » 2 gru 2008, o 01:41

...pojawila się taka koncepcja... :twisted: :shock:
...i am evil homer!
togo
st. sierżant sztabowy
 
Posty: 899
Dołączył(a): 6 wrz 2006, o 12:22
Lokalizacja: LRT

Postprzez Tato » 15 gru 2008, o 02:41

Połączone siły Blackwater, 10th, 7PK i Szwadronu C jadą w sile 16-tu ludzi. Polaków na liście jak na lekarstwo.
PRZENIOSŁEM SIĘ NA NOWE FORUM - week3nd warriors
Avatar użytkownika
Tato
chorąży
 
Posty: 1715
Dołączył(a): 10 wrz 2006, o 10:51
Lokalizacja: PI/Blackwater

Postprzez !marysia! » 15 gru 2008, o 07:25

A czy moge prosić o podanie jakiś szczegółów. Może link do stronki? Albo cuś?
Z góry dziękuje.
Pozdrawiam.
!marysia!
!marysia!
master of jojo
 
Posty: 66
Dołączył(a): 13 sty 2008, o 22:22
Lokalizacja: Radom RDS

Postprzez togo » 15 gru 2008, o 12:16

!marysia! napisał(a):A czy moge prosić o podanie jakiś szczegółów. Może link do stronki? Albo cuś?
Z góry dziękuje.

a proszę:
http://www.berget-events.com
...i am evil homer!
togo
st. sierżant sztabowy
 
Posty: 899
Dołączył(a): 6 wrz 2006, o 12:22
Lokalizacja: LRT

Postprzez !marysia! » 15 gru 2008, o 16:07

Czy do swojej grupy dopuszczacie ludzi "z zewnątrz"?
Zarezerwowaliście już miejsce?
Pozdrawiam.
!marysia!
!marysia!
master of jojo
 
Posty: 66
Dołączył(a): 13 sty 2008, o 22:22
Lokalizacja: Radom RDS

Postprzez togo » 14 sty 2009, o 00:44

dobre w sumie pytanie.
Czy ktoś jedzie w jakiś zbiorowy sposób?
2 edycje temu heroicznie Giersu z 3miasta ogarniał trzódkę. dzielny był i chyba ma już dość. Chwała mu. :)
...i am evil homer!
togo
st. sierżant sztabowy
 
Posty: 899
Dołączył(a): 6 wrz 2006, o 12:22
Lokalizacja: LRT

Postprzez Tato » 14 sty 2009, o 15:41

Owszem, my jedziemy w zbiorowy sposób. Nikogo poza nami jednak nie ogarniamy.
PRZENIOSŁEM SIĘ NA NOWE FORUM - week3nd warriors
Avatar użytkownika
Tato
chorąży
 
Posty: 1715
Dołączył(a): 10 wrz 2006, o 10:51
Lokalizacja: PI/Blackwater

Postprzez SAS » 4 maja 2009, o 12:15

Jest już malo miejsca na promie :D
BLACKWATER OPERATOR SAS
Avatar użytkownika
SAS
strzelec
 
Posty: 176
Dołączył(a): 12 lut 2007, o 22:39
Lokalizacja: 7.PK, BLACKWATER

Postprzez Python » 1 lip 2009, o 13:02

CI co byli mówią że było SUPER. Czekamy zatem na opisy, fotki, filmy !!! 8)
Python
kapitan
 
Posty: 5742
Dołączył(a): 3 sie 2005, o 17:34

Postprzez Tato » 1 lip 2009, o 14:20

Krótki opis i subiektywna opinia.
Subiektywna dlatego, że zakładam iż trafienie do innej niż strony niż my mogła znacząco wpłynąć na ocenę zlotu.

Na pólwysep stanowiący teren gry dotarlismy ok 20.00 w środę w dniu w którym zaczynał się event. Trochę się zeszło administracyjnie, bo wymagana była rejestracja (bardzo sprawnie) i chronowanie całej :roll: broni (mało sprawnie). Niestety Szwedom siepały sie chronometry więc szło jak po grudzie. Za to w oczekiwaniu śmiechom i zabawom nie było końca podczas przymierzanie koszulek Bergetowych (one size fits all!) a to na Blo a to na Smokesa. :) Z dużą dozą radości obserwowaliśmy też odpalanie czołgu na pych(!). Tak, tak, czołgi były zrobione z drewna na ramie od Forda Escorta i o dziwo, zskakująco dobrze tyo wyglądało i działało in-game.

Tak ok 21.30 dotarlismy do obozu i od razu dostalismy polecenie przygotowanie się na 6h recon. Na szybko zrzuciliśmy bety na ziemie i o 22.30 wyruszylismy (pojazdem, a jakże!) w kierunku objectivu. Szybki desant w LZ i od razu wiura w las bo po drodze kreciły się pojazdy nepla. Jak żesmy sie wbili w ten las no to od razu zrobiło się wesoło, bo las konsystencją przypominał dżunglę amazońską a nie (spodziewany przeze mnie) rzadki las świerkowy stref podbiegunowych. Wyobrazałem sobie, że to tylko chwilowe przytkanie i zaraz wyjdziemy z tego miejscowego zagajnika, ale okazało się że tak wygląda CAŁA DROGA. :shock: A nawet gorzej, bo to potem zaczeły się bambule a całe to roslinne barachło rośnie na cieniutkiej warstwie ściółki pokrywającej głazy. Więc idąc nigdy nie wiesz: czy stapniesz na górę głazu (ok) czy miedzy głazy (nie ok) i noga co wpadnie po łydkę.

Sytacje ratował fakt, że nawet w gestym lesie panowały warunki oswetleniowe jak w Polskim lesie przy zmierzchu. Trzeba przyznać, że białe noce panujące na tych wysokościach geograficznych sa totalne i całkowicie rozkładają organizm: nie wiadomo kiedy spać, kiedy nie, i tak naprawdę to jest nawet na korzyśc bo długie akcje po nocy było nawet łatwo wykonywać, bez opcji "zasypiam podczas marszu".

Potem był kontakt, ostrzelanie naszej wysunietej szpicy i zerwanie przez las na szczyt góry. Góra była pokryta rzadszym lasem, bo szczyt był de facto wielkim blokiem granitowym porośnietym mchem, chrobotkiem reniferowym, smarkatkiem łosiowym i parchatkiem jeleniowym. Tam pobywalismy reszte nocy obserwując bazę (niezbyt udanie), nawiązując kontakty (dość udanie) i zdobywając punkt strategiczny (niezwykle udanie bo był pusty i niebroniony :) ). Po czym po 8h wrócilismy (już z obuwia) do bazy.

I tak kolejne dni. Bo trzeba przynać że mielismy jak w uchu bedąc w stronie dowodzonej przez Krisa. Kris (znając nas wczesniej z Platoon'u i Rangersów) najwyraźniej naśpiewał peany o nas dowódcy naszej kompanii i przez 3,5 doby gry otrzymywalismy tylko misje dalekiego zwiadu, przetykane odpoczynkiem i rzadkimi przypadkami służby wartowniczej, z której z reguły ścigano nas po 15 min i słano na recon. Czyli: miodek.

Pogoda była taka, że aż trudno uwierzyć. Nie tylko przez cały tydzień było bezchmurne niebo, słońce i +28st, ale i najwyraźniej nie padało od kilku tygodni całe podłoże było suchuteńkie! Żadnego walania sie po mokrym parchatku, moi drodzy!

Organizacyjnie, nie obyło sie bez malych wpadek ale ogólnie bardzo duży plus. Mieszkaliśmy w czyms co rzeczywiście wyglądało jak baza wojskowa, w namiotach wojskowych (całkiem fajnych), były kible typu latryna, i nawet prysznice zasilane cudowną wodą ze źródła o temperaturze ok 5 st. :D Super!

Próby nadania ocen w skali od 0 (nie zaciągniecie mnie tam drugi raz nawet Abramsem) do 5 (mam mokre sny na samo wspomnienie)

Organizacja - 4 Duuuża poprawa wobec tego co to pamietają uczestnicy edycji sprzed 2 lat. Bazy i infratsruktura w klimacie, fajne gadżety (typu czołgi z drewna), wyrzutnie LAW na podczerwień, miasteczko zbudowane od zera w lesie. Na minus - lekki bałagan poczatkowy.

Gra/scenariusz - trudno ocenić, gdyz ani razu nie dostałem ogólnego obrazu dizłań, celów etc. W TYM konkretnym przypadku mi nie przeszkadzało - byłem zaledwie d-cą plutony w organizacji rozmiaru batalionu i wykonywałem przykładnie rozkazy. Zasadniczi chyba jednak wszystko sie składało do kupy.

Teren - 6! Brakuje mi ochów i achów w peanach nad Szwedzkimi górami. Jeden z najtrudniejszych terenów na jakich gralismy. Super!

Grywalność - 5 Ale chyba mielismy dużo szczęścia moga wykonywać "milsimowe" misje w "milsimowy" sposób, na czymś co było ewidentnie zlotem jebankowym.

Ogólna ocena jest na 5. Bawilismy się absolutnie przednio i warte to było każdej wydanej złotówki.
Duże Hooah! dla cełego oddizłau India-5 (nasz kryptonim) który wytrzymał naprawdę niebagatelne trudy zapierdalania kilosów po szwedzkich górach, w dodatku w 80% na azymut, cross country.

PS. Jeden z pricelessów imprezy (których było rzecz jasna setki)
Trzeciego dnia imprezy padł repeater ustawiony na jednej z gór który przekazywał meldunki od oddziałów NATO w dolinach. Dostaliśmy zadanie umieszczenia na górze "biozłącza", czyli Relay station, czyli radio Maryna, czyli naszego RTO Smokes z radiem do przekazywania do HQ zasłyszanych meldunków od NATO. Wyruszylismy w misję, zostawilismy na sczycie góry Smokesa w obstawie Scouta i reszta India-5 wyruszyła na patrol. W wyniku pewnej akcji (to odrebna dluga historia) nie moglismy używac swoich GMRS'ów i, nie posiadajac radia do kontaktów na poziomie batalionu (zostawilismy je Smokes) nie mielismy z nią kontaktu.
Kiedy wiec spotkalismy d-ce kompanii Foxtrot postanowilismy skorzystac z okazji i uzyc jego radia aby połaczyc się z Relay01 (czyli Smokes).
Spytałem sie czy moge, gośc powiedział jasne, i podał mi słuchawke od radyjka przytroczonego do vesta. Zaczynam wiec po polsku, żeby mieć pewność że Smokes wyłowi mnie z powodzi angielskich meldunków, i w eter ogólno-natowski leci:
"Żuk trzy, Żuk trzy, tu Pszczoła, jak mnie słyszysz?" (powiedzcie sobie to na głos :lol: )
Foxtrot 0 obraca sie do mnie z oczami jak spodki i mówi:
"Fuck! Man, what country are you from?!"
"Poland" :D
"Wow! That figures."

Nawiazałem kontakt, podziekowałem i poszedłem do swoich. Nagle słyszymy jego przerażony głos:
"Hey quick! She's talking in that funny language again!"
:lol:

A Irlandczycy z naszej kompanii opowiadali nam później, że idą, idą a tu nage z Natowskiego radia" szszsz czczczc, spszzsz..."
"Fak, Kto to?" mysla sobie.
"Zaraz, zaraz, jakie narody tu grają, Szwedzi, Finowie, Norwegowie, Brytyjczycy, Wegrowie, Slowacy, Słoweńcy, Polacy..."
"O! Polacy! To na pewno musza byc Polacy." - Mówi ich RTO.
"Skąd wiesz?"
"Moja dziewczyna była Polką. Trust me, to Polacy." :D

PS2. A tu film z bazy NATO robiony przed wyjazdem na misję przez "naszych" Irish'y. Filmik słaby ale pokazuje skalę działań. http://www.youtube.com/watch?v=af5XwD8_ ... re=related My w tych masowych wymarszach nie bralismy udziału, bo mielismy swoje indywidualne rozkazy.
PRZENIOSŁEM SIĘ NA NOWE FORUM - week3nd warriors
Avatar użytkownika
Tato
chorąży
 
Posty: 1715
Dołączył(a): 10 wrz 2006, o 10:51
Lokalizacja: PI/Blackwater

Postprzez Sucha » 1 lip 2009, o 23:22

Powiem tyle: HOAH!
za wszystkie te kilometry robione pod górę.... ^_^ :lol:
i za całokształt. Było nieźle 8)


Ps. Dawa zdięcia... :P
Obrazek
Avatar użytkownika
Sucha
porucznik
 
Posty: 3447
Dołączył(a): 5 paź 2005, o 12:40
Lokalizacja: Fearless, Charming, Sexy ;-)


Powrót do Imprezy krajowe i zagraniczne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość